Przeszkody? Tak, poproszę!

Marzenia,wiara,Bóg,Winnica Radości, Jezus, Sekret radości

Nie pisałam, moi Drodzy, bo akurat w weekend byłam w programie na żywo w Telewizji Republika i całe siły skupiłam na przygotowanie się do tego programu. Znacie to uczucie, gdy przygotowujecie się do rozmowy/egzaminu, a i tak nie powiedzieliście tego, co chcieliście lub powiedzieliście właśnie to, czego wcale nie chcieliście? To przydarzyło mi się na antenie. A jednak! Gdy przez życie idziesz z Duchem Świętym, nawet kwestia przypadku i pomyłki jest czymś twórczym; czymś, na co On otwiera twoje oczy; co może okazać się później… odkrywcze! No więc już od tygodnia miałam słowo do rozpracowania dla nas wszystkich w nowym poście, które brzmiało: „Przeszkody”. A w sobotę w wywiadzie powiedziałam, że… Bóg wywołuje burze, bo one nas rozwijają (czego powiedzieć nie zamierzałam, bo nie uważam, że to Bóg czyni nam coś niepomyślnego)! Na początku byłam tym prawdziwie załamana. Gdy emocje opadły, śmiałam się z tej gafy. A gdy kilka dni później weszłam w historię Kaina i Abla, to ze zdumieniem odkryłam, że to, co powiedziałam wcale się nie wyklucza i doskonale zgrywa się z postem o przeszkodach…

Jak wiesz, Bóg nie wejrzał na ofiarę Kaina (Rdz 4,5). Możemy się domyślać, co to oznaczało w praktyce. Najprawdopodobniej chodzi o brak pomyślności. Może Kain miał małe plony i tym samym nikłe zyski? Może susza powodowała straty? Może jego modlitwy nie były wysłuchane? A może w wielu aspektach życia miał po prostu „pod górkę”? Natomiast przyjęta ofiara Abla to powodzenie: bydło się mnożyło, miał uznanie ludzi, wszystko przychodziło mu łatwiej. W tym więc sensie Bóg stanął między braćmi i poróżnił ich, a nie wspomagając Kaina, wywołał burzę w jego życiu i umyśle. Kain spotkał na swojej drodze przeszkody, które Bóg dopuścił. Po co? Bo przeszkody prowadzą do jednego celu – naszego rozwoju; dlatego nie mogą wpychać nas w ramiona grzechu i zła (Rdz 4,7), bo wtedy prowadzą do destrukcji. Jeśli je wykorzystamy odpowiednio, mogą nas udoskonalać, a dzięki temu wprowadzić na otwartą przestrzeń właściwej i szczęśliwej drogi; mają tę właściwość, by nas nawrócić, czyli całkowicie zmienić nasze patrzenie, myślenie i postępowanie. Przeszkody są doskonałą okazją, która może podprowadzić nas nawet do realizacji marzeń!

Gdy mamy wizję i pragnienia, a nic się nie dzieje lub napotykamy wielkie przeszkody, to najczęściej jako wierni chrześcijanie pomyślimy: „To nie jest wola Boża”. Lecz jest to w wielu przypadkach nieprawda. Gdy w styczniu mój mąż był na ćwiczeniach ignacjańskich, to usłyszał od Boga jedno słowo, które od razu przywłaszczyłam sobie i do teraz wisi na mojej tablicy korkowej. To słowo, to: Przepychać”. Przepychać znaczy przeforsowywać, realizować, przeprowadzać. Dlaczego Kain poddał się myślom zwątpienia i zazdrości i nie przepychał swoich pragnień? Dlaczego nie realizował tego, o czym marzył? Co sprawiło, że nie pokonywał przeszkód i nie szukał rozwiązań? Dlaczego, zamiast przemyśleć co zmienić, gdzie włożyć więcej wysiłku, poszedł na zgubną łatwizną? Z pewnością jako pierwsze dziecko był rozpieszczany i wyczekiwany, a potem poszedł w odstawkę, bo przyszło młodsze. Może całe życie żył z niską samooceną, z poczuciem krzywdy i odrzucenia przez rodziców, może na wszystko musiał zapracowywać? Może czuł się winny i przykro mu było, że nie sprostał oczekiwaniom? Nie mam pojęcia, ale nawet Bóg mu nie odpuszcza i nie rozczula się nad nim, bo nie ujmuje mu burz. Dlaczego? Gdyż Bóg idzie dalej w swej mądrości. Pan pragnął wskazać mu doskonałą drogę do wzrostu; poprzez jego wysiłek pragnął podnieść jego samoocenę; poprzez jego pracę chciał go trwale uzdrawiać na duszy i umyśle; chciał przywrócić mu utraconą godność i dać mu to wszystko, czego jako mężczyzna potrzebował do spełnienia. Kain nie udźwignął przeszkód. Wycofał się, nie dając sobie, bratu i Bogu możliwości.

Dawniej słyszałam od męża, że nie pokonuję przeszkód, ale gdy takie się pojawiają, natychmiast się wycofuję. Powodem była niska samoocena, która objawiała się paniką w zderzeniu z trudnościami; tchórzliwością, że zawiodę; nie podejmowaniem działań; szybkim zrezygnowaniem; a tym samym jeszcze bardziej postępującym niedowartościowaniem. To stwierdzenie męża dziwnie wracało w mych myślach przez kolejne lata. Byłam pokonana przez moje wycofywanie się. A Bóg wcale nie usuwał burz, a wręcz jakby było ich jeszcze więcej. Kiedy 8 lat temu weszłam we współpracę z Duchem Świętym, temat niestawiania czoła wyzwaniom powrócił. Pan pokazał mi prawdę – albo zacznę to zmieniać albo do końca życia pozostanę w miejscu, w którym jestem. Albo zacznę walczyć o swoje, albo przeżyję to życie w sposób arcymizerny. Wraz z ujawnieniem prawdy o mnie, prosiłam Ducha Świętego, by dawał mi siły do wdrożenia nowego myślenia i działania. Przy każdej nowej przeszkodzie, która była niczym kłoda pod nogi, pytałam uparcie: „Duchu Święty, jak mam to przejść? Jak tym razem z tego wyjść?”. Rozpoczęłam pracę nad sobą, która trwa do dziś. Ale dzięki temu moje życie tak bardzo się odmieniło, że masowo słyszę komentarz na swój temat: „Kasia, jestem pod wrażeniem…”.

Jak w praktyce wygląda kształtowanie charakteru przez Boga, niech zobrazuje wam jeszcze ten przykład sprzed paru dni. Pojechałam rowerem wypłacić pieniądze z bankomatu. Dojeżdżam, a banku brak. Został przeniesiony. Pojechałam więc na ulicę, na której miał być, ale nie mogłam go znaleźć. Jeździłam kwadrans. Nikt nie wiedział, gdzie jest ten durny bank. Jeśli czytałeś „Sekret radości”, to wiesz, że szybko się denerwuję. No więc już po 5 minutach byłam super zdenerwowana. Wściekła, wsiadałam na rower i zawróciłam do domu. Ale z każdym przejechanym metrem miałam w sercu to znajome uczucie od Ducha, który mocno napiera, by coś zrobić. Zatem Duch Święty naciskał, abym wróciła i poszukała tego banku jeszcze raz. Bóg chciał, bym zmierzyła się z przeszkodą i przepchnęła to, co zamierzam uczynić. Byłam tak zła, że przez zaciśnięte zęby coś tam nieprzyjemnego rzuciłam. Ponownie objechałam cały skwer handlowy wzdłuż i wszerz. Nic. Zajechałam jeszcze przed sam skwer i tam, po drugiej stronie ulicy, w zaułku, w oczy rzuciło mi się znajome logo …

Tym błahym wydarzeniem Duch Święty po raz kolejny umocnił mój charakter. Pogonił moje słabości, nie zgodził się na wygodnictwo, poddanie się, nie przyłożenie do zadania i nie okiełznanie swojego egoizmu. Zgodził się natomiast na ból, który czułam. Gdyby nie Duch Święty, który w ten sposób bardzo często działa we mnie, to ja nie osiągnęłabym celu, który sobie postawiłam. Dzisiaj jestem pewna, że wszystko, co dzieje się w moim życiu, każdy drobny postęp i mini rozwój jest zasługą najlepszego trenera  i terapeuty – Ducha Świętego, Jezusa i Ojca! Ostatnio przeczytałam ciekawe słowo, że postawa, która zmierza wyłącznie do unikania trudności i cierpienia, będzie prowadziła do naszej zagłady, kurczenia się i braku rozwoju. Zatem moim ostatnim odkryciem jest to, że przeszkody, choć nigdy, dla nikogo nie są przyjemne, to mogą być świetną pomocą; a po jakimś czasie zauważysz nawet, że były windą do poziomu wyżej. To one zmuszają nas do zwiększonego wysiłku, precyzji i przyczyniają się do intensywniejszej pracy nad sobą. To dzięki nim jesteśmy „jak glina w ręku garncarza” (Jr 18,8) i Bóg może nas ulepszać, uzdrawiać nasze rozumy, myśli, emocje, wyobraźnię, pamięć, samoocenę, odwagę, wolę, uczyć nas mądrość, rozróżniania dobra od zła, „wydźwigać na skałę” (Ps 27,5) itd. Popatrz też na ciekawy fakt, że samolot, by wzbić się tysiące kilometrów ponad ziemię, leci pod wiatr; a drzewo nie smagane wichrem, rzadko kiedy wyrasta silne i zdrowe, bo dzięki wichrom głębiej zapuszcza korzenie.

Wracając do sytuacji Kaina i Abla, troszkę rozumiem położenie Kaina. Historia tych dwóch braci oddaje sytuację moją i mojej młodszej siostry. Jej naprawdę jakoś tak łatwo wszystko w życiu przychodzi. Mi zaś odwrotnie. O wszystko musiałam i nadal muszę walczyć. Oczywiście jestem wdzięczna Bogu, że tak błogosławi mojej siostrze. Dziś też potrafię dziękować Mu za to, że w tych sporych bólach, tak pięknie mnie kształtuje. Przeszkody, które stanęły na mojej drodze sprawiły, że choć inaczej musiałam iść, to za to mocno się rozwinęłam. A, że nadal chcę się rozwijać, to … nie chcę odrzucać problemów, ale się z nimi mierzyć siłą Ducha Bożego.

Za dużo osób, za szybko odpuszcza. Za wiele osób, zbyt prędko rezygnuje z marzeń! Jeżeli Bóg godzi się na coś w twym życiu lub właśnie nie godzi się, to dzieje się to po to, aby cię wypchnąć wyżej. Kiedy coś nie idzie po naszej myśli, to właśnie to zmusza do wstania z fotela, analizy, dopracowania, do rozważenia, przemyślenia strategii. Przeszkody i burze skłaniają do szukania rozwiązań i zmiany taktyki. Gdy doświadczasz przeszkód wewnętrznych (myśli złych, zniechęcających, udręczających, depresyjnych), to wypisz je na kartce i przyjrzyj się im pod kątem prawdy i przydatności. Zauważ, że to nie twoje myśli, a naszego depresyjnego przeciwnika. Walcz o siebie, odpowiadaj na nie Słowem z Pisma i poproś Maryję o łaskę. Jeśli zauważasz przeszkodę zewnętrzną na swojej drodze życiowej, to popatrz na nią. Poproś o mądrość Ducha Świętego. Nie myśl dlaczego mi się to zdarzyło w kategoriach wyrzutu, ale zapytaj w jaki sposób masz ją przejść? Trwaj przy Bogu i pytaj: co i w jaki sposób możesz ty zrobić? Jak przetrwać upał lub posuchę? Jak z tego wyjść? A może trzeba poczekać (czasem burzę trzeba po prostu przespać – jak pokazał nam Jezus na jeziorze - por. Mt 8,24)? Co chcesz mi przez tę burzę powiedzieć, Duchu Święty? Gdzie chcesz mnie pokierować tą przeszkodą, Jezu? Co jest nie tak, Ojcze, że nie przyjmujesz moich starań, nie widzę efektów, nie mam powodzenia, nie ma zysków z mojej pracy?

Pan chce każdego z nas podnieść na duchu, aby nie lękać się burz, które przyjdą na pewno. Nie martwmy się za szybko kolejnym napotkanym problemem (Mk 8, 16-17), pamiętając, że ten, co pokłada ufność w Panu „nie obawia się, gdy nadejdzie upał” (Jr 17,8), a „w roku posuchy nie dozna niepokoju i nie przestaje wydawać owoców” (Jr 17,8).

Rozpisałam się. A tutaj macie link do wywiadu, o którym wspomniałam. Czekam na wasze refleksje.

Niech was spotka wiele radości!

Kategoria: 
Marzenia

Komentarze

Dziękuję za to co napisałaś. W moim życiu też są teraz burze, które powoduję że właśnie pracuje nad sobą, weryfikuję swoje zachowanie dość intensywnie. Pomaga mi w tym też Twoja wspaniała książka. Bóg pokazał mi jak przez złą organizację czasu zaniedbywałam wiele moich obowiązków, co powodowało konflikty. Nie miałam też czasu na modlitwę. I nie dawno postanowiłam zrezygnować z różnych seriali, które tygodniowo zabierały mi dużo godzin. Oglądam czasem inne programy, ale bardzo, bardzo mało. Było to dla mnie duże wyrzeczenie, ale jak już podjęłam decyzję, to o dziwo stało się bardzo lekkie. Mam teraz czas na modlitwę, obowiązki i drugiego człowieka. Chwała Panu i Matce Bożej.
Ewa, wspaniale! Niech Bóg będzie uwielbiony w tym, jak Cię pięknie prowadzi :)
Choć mam trudne chwile i trud w pracy to i tak widzę teraz ,że w tym czasie trudu szybko się rozwinąłem jako pracownik..Bóg zapłać za artykuł.
Rafał :) Niech cię spotka wiele radości!
Czesc :) To jest wprost idealny artykul na moje obecne bolaczki. Chwala Panu i Duchowi Swietemu za takie osoby, jak Ty, ktore poddaja sie prowadzeniu i przez ktore Bog do nas przemawia. W najblizszym czasie czeka mnie wiele wyzwan - mysle o rzuceniu sie na gleboka wode - chce sie przebranzowic po 8 latach pracy w zawodzie...Trudnosci na pewno beda, ale czuje, ze czas zaczac nowa droge! Bede wdzieczna za modlitwe o swiatlo Ducha Swietego i umiejetnosc konfrontacji z trudnosciami (a nie ucieczki, jak dotychczas). Dziekuje
Madzia, to wspaniale, że zaczynasz nowe :) Oczywiście Winnica Radości każdego z nas/z was wspiera swoją modlitwą :) Niech cię spotka wiele radości na nowej drodze!
Kasiu, dziękuję za ten artykuł. To jest w punkt do mnie! Jak Jonasz, który uciekał... Nerwówka, niecierpliwość i niezadowolenie z siebie, ale jakby coś od paru dni pęka u mnie Czytam Twój sekret radości właśnie. Wyznaczyłam sobie po jednym temacie na każdy dzień lub dwa - jeśli są krótsze( jestem w I rozdziale). Twoją książkę zamówiłam na wakacjach, ale chyba dopiero teraz jestem w pełni na nią gotowa. Siedzę z zakreślaczem i analizuję o czym mówisz a w zasadzie o czym mówi Jezus przez Ciebie + czytania, ewangelia na dany konkretny dzień. Naprawdę mamy chyba dużo wspólnego z historii naszego życia. Pozdrawiam Cie serdecznie! Z Panem Bogiem:)))
Ciekawe, co piszesz;) Pozdrawiam Cię serdecznie
Ostatnio w moim zyciu pojawilo sie wiele trudnosci ze zaczelam szukac pomocy na zewnatrz, w modlitwie, u specjalistow, znajomych ale nie przynioslo to takiego efektu. Wiem ze jesli nie zaczne sama wspolpracowac z tym co mnie spotyka, prosic o laske Pana i zaufac mu na 100 procent ze jest to po cos, nie dam rady przejsc przez to sama.
Monia, dokładnie jak piszesz. Najważniejsze jest działać + prosić o łaskę Pana. Inaczej nic w życiu nie pójdzie do przodu. Buziaki ;)
Pani artykuły bardzo do mnie przemawiają :) Od dawna nurtowało mnie stwierdzenie, że Bóg wywołuje burze, bo one nas rozwijają.. z jednej strony jest dobry, więc jak może powodować zamieszanie w naszym życiu. Jednak w podświadomości coś mówiło mi, że Bóg także dopuszcza pewne przykre sytuacje. Zarówno powyższy artykuł jak i książka Merlina Carothersa - " Moc uwielbienia" otworzyły mi oczy. W książce tej ukazane zostają schematy działania Boga w oparciu o Bibilę oraz miejsce uwielbienia w naszym życiu. Serdecznie polecam. Pozdrawiam, z Bogiem :)
Agnes, rzeczywiście wspaniała książka. Widzę też w moim życiu, że Bóg często nie interweniuje, bo w szerszej perspektywie to przynosi wielkie korzyści mi, ludziom i w konsekwencji Jemu :) Pozdrawiam ciepło.
Super wywiazd. Jestes urodzona do wywiadow i do pokazow medialnych. A przy tym masz co mowic, bo mowisz madrze i na temat. Takich wyksztalconych ludzi nam potrzeba w telewizji wlasnie! :) Dziekuje za przekaz .. Bog jest z nami!!
Dzięki :):):)

Dodaj komentarz

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.
CAPTCHA obrazkowa
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.