Potęga słów

Marzenia,wiara,Bóg,Winnica Radości, Jezus, Sekret radości
Ten post wywołała Ania, która prowadziła 3 października moje spotkanie w Bibliotece Miejskiej we Włocławku. Jedno z pytań, które mi zadała dotyczyło pokochania siebie i pozytywnego mówienia o sobie. Dotarło do mnie jak wielka to sztuka i jak rzadko przez nas doskonalona.
 
Negatywne myśli powodują negatywne wyrażanie się. Najpierw o sobie, potem o innych. Jeśli nasz umysł opanowują myśli poddania się, niepewności, niższości, nieudolności, samotności, atakujące, bluźniercze, agresji, zalęknienia to wynika to z faktu, że takie myśli przeważały w naszym umyśle przez bardzo długi okres czasu. To oznacza, że nie słyszeliśmy wystarczająco wiele słów Boga. Kluczem jest zastąpić je sukcesywnie słowami według standardów Biblii. Złe myśli pokonuje się bowiem słowami, nie kolejnymi myślami!
 
Wolą Boga jest, byśmy używali Jego słów, których celem jest zawsze błogosławieństwo, radość, miłość, nadzieja, budowanie. Pismo Święte nie zawiera słów, które człowieka oczerniają, podłamują, poniżają, podcinają mu skrzydła. Gdy anioł przychodzi do Maryi, to mówi same błogosławione słowa (Łk 1,28), słowa wielkiej nadziei i pokoju (Łk 1,30). Wyjaśnia precyzyjnie oraz daje siłę Matce Bożej, aby dzięki pozytywnemu słowu stawiła czoło wszystkim trudnościom. Tak samo wysławia się Elżbieta oraz sama Maryja.
 
Popatrz, że i Bóg (Mt 13,1-23) i szatan sieją (MT 13,25). To jest moment wspólny. Różnica polega na jakości ziaren. Bóg sieje pożywne i dobre ziarno, a szatan chwast i truciznę. Identycznie jest z naszymi myślami oraz słowami. Duch Święty wchodzi w nasz umysł z dobrym i korzystnym ziarnem (przekaz błogosławieństwa, pozdrowienia, pokoju, opanowania, radości, miłości, opieki Boga), szatan ze szkodliwym (lęk, intrygi, zdrady, zaparcie się, zwątpienie, niewiara, rozpacz, bluźnierstwo, nienawiść). Widzimy to po Maryi, która pod wpływem Ducha Świętego i poczęcia Jezusa wypowiada przepiękne, pełne wdzięczności, pokoju, nadziei, optymizmu słowa w Magnificat (Łk 1,46-54) To dlatego, że myśli Ducha Świętego w niej dominowały. Wierzyła w to, że jest cudownym stworzeniem Bożym, które zostało wybrane, że Bóg jest miłosierny, nie zapomina, przejawia swą moc, wywyższa, nasyca dobrami, ujmuje się za swoim sługami. Dlatego miała radosne i optymistyczne usposobienie, które „zarażało” dalej Elżbietę i Jana.
A zatem od jakości myśli, od rodzaju ziarna zależy jakość twoich wypowiedzi, twojego wizerunku siebie, postrzegania sytuacji i ludzi.

 

2 kierunki słów

Pismo Święte wielokrotnie napomina nas, że nasza mowa ma dwa główne kierunki: góra lub dół, pocieszenie lub strapiene, błogosławieństwo lub przekleństwo:
„Usta uczciwych wybawią ich” (Prz 12,6)
„Plotka bywa jak pchnięcie mieczem, a język mądrych staje się lekarstwem” (Prz 12,18)
„Serce mądre czyni usta rozważnymi” (Prz 16,23)
„Przyjemne słowa są plastrem miodu, słodyczą dla duszy, lekiem dla kości” (Prz 16,24)
 „Usta nierozumnego są jego zgubą, a wargi – pułapką na jego życie” (Prz 18,7)
 „Życie i śmierć są w mocy języka, którzy się w nim lubują, spożyją jego owoc” (Prz 18,21)
„Strzegąc swych ust i języka, strzeże się duszy przed strapieniem” (Prz 21,23)
Św. Jakub również zwrócił uwagę na język, który potrafi być ogniem i sferą nieprawości i że z ust wychodzi błogosławieństwo lub przekleństwo (Jk 3,5-10).
 
Przyjemne słowa są więc słodyczą dla duszy i lekiem dla kości. Język mądrych staje się lekarstwem. Strzegąc ust, strzeżesz się przed strapieniem. To są rady z Biblii! Słowa mogą więc być lekarstwem i dać radość, a co za tym idzie chęci do życia i aktywności, bądź też mogą ZABIĆ NAS I NASZE CHĘCI i dać prawo do wymówek. Wiele osób do mnie pisze z różnymi problemami. To, co jest widoczne na pierwszy rzut oka; to, co jest w tych wszystkich przypadkach wspólne, to negatywne myśli na swój temat. Zdradza to mowa, ten typowy brak optymizmu, niekończąca skarga i katastroficzna wizja przyszłości. Przez to podąża brak pewności siebie, ciągłe poczucie bycia ofiarą, niechęć, zdołowanie, apatia oraz kolosalne problemy z podejmowaniem decyzji.
 
 Co więc najczęściej słyszę?
  • Ciągle choruję
  • Nie mam już sił
  • Mój mąż/ żona to mój problem
  • Nie słyszę Boga
  • Bóg mnie opuścił
  • Jestem ciągle zmęczony
  • Nigdy nie będę miał lepszej pracy
  • Nie jestem wykwalifikowany
  • Nigdy nie wyjdę z tych długów
  • Jestem nikim
  • Nikt mnie nie lubi
  • Mogę się starać i starać, a i tak tego nie osiągnę
  • Jestem zbyt gruba
  • Jestem nieśmiały
  • Nic mi się nie chce
  • Nigdy nie wyjdę za mąż
  • Staro wyglądam
Zauważ co się dzieje niedługo po tym, gdy wypowiadasz coś w stylu powyższych słów? Ja już to i mogę ci powiedzieć, że efektem obdarowywania siebie negatywnymi wypowiedziami będzie, czy tego chcemy czy nie, frustracja, zdenerwowanie, pesymizm, niechęć do życia, smutek, brak koncentracji, obniżenie samooceny, brak pewności siebie, wycofanie się z życia społecznego, trudność w zawiązywaniu relacji, obniżenie nastroju, osłabienie relacji z Bogiem. Dlaczego tak jest? Czytałam, że głos, w który najbardziej wierzymy jest naszym głosem. Nasz mózg wierzy w to, co my najczęściej mówimy. Nasz mózg zapamiętuje przesłanie, które wypowiadamy. To czysta biologia.
 
A jakie odczucia budzą się po tego typu słowach?
  • Jestem wartościowy dla Boga
  • Jestem akceptowany i kochany przez Boga
  • Bóg wszystko mi wybaczył
  • Bóg jest ze mną, gdziekolwiek jestem
  • Bóg mi błogosławi i mnie strzeże
  • Jestem unikatowy i cudownie stworzony
  • Jestem pewny siebie
  • Jestem odważny
  • Jestem piękny na zewnątrz i wewnątrz
  • Wierzę w marzenia, które Bóg wlał w moje serce i myśli
  • Idę za głosem Bożym
  • Bóg jest ze mnie dumny
  • Jestem wrażliwy na Ducha Świętego
  • Lubię studiować Słowo Boże
  • Wybaczam innym i sobie
  • Jestem inteligentny
  • Jestem zorganizowana
W naszej kulturze mamy duży problem z ładnym mówieniem o sobie, bo uczono nas, że trzeba być „skromnym i pokornym”, że „nie wolno się chwalić”. Dlatego często za komplement usłyszymy słowa dołujące siebie zamiast: „Dziękuję”. Tymczasem trzeba się przyzwyczaić do wypowiadania dobrych słów na swój temat. Musimy wyobrazić to sobie, że nasz rodzaj słownictwa ma olbrzymią siłę i moc tworzenia naszej rzeczywistości. To naprawdę nie jest magia. Nasze słowa generują nasze samopoczucie i nastawienie. Jeśli wypowiadasz słowa podcinające ci skrzydła, poniżające, to nie ujrzysz pozytywnych efektów, bo studzisz swoje chęci, z góry negatywnie się nastawiasz. Poprzez mówienie oddziałujemy bowiem na biologię naszego organizmu, gdyż zachodzą zmiany w mózgu pod wpływem tego, co myślimy i mówimy! Badania udowodniły, że pozytywne słowa wypowiadane nad sobą mogą poprawić zdrowie, eliminują rozdrażnienie i stres, przynoszą uczucie radości. Zresztą nawet nie trzeba wierzyć badaniom. Ja widzę to po sobie, że gdy zaczynam ładnie do siebie mówić (Tak! Robię to bardzo często): „Będzie dobrze, spokojnie”; „Nie denerwuj się”; „No trudno, nie wyszło. Ale następnym razem będzie lepiej”; „Jestem mądra, jestem naprawdę elokwentna”, „Boże, wiem, że jesteś ze mną, wiem, że mnie wspierasz”, to zmienia się całkowicie moja perspektywa patrzenia na sprawy.

 

Styl mowy Boga

A teraz przyjrzyjmy się językowi samego Boga:

  • „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)
  • „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13)
  • „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo nawiedził lud swój i odkupił” (Łk 1,68)
  • „Niech cię spotka wiele radości!” (Tb 5,10)
  • „Uważaj, bądź spokojny, nie bój się! Niech twoje serce nie słabnie” (Iz 7,4)
  • „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni swe oblicze nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.” (Lb 6,24-25)
  • „Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci” (Pwt 31,8)
  • „Albowiem przywrócę ci zdrowie i z ran cię uleczę” (Jr 30,17)
  • „Bo nie opuszczasz, Panie, tych, co Cię szukają” (Ps 9,11)
  • „Tyś wysłuchał głos mego błagania” (Ps 31,23)
  • „Pan jest blisko skruszonych w sercu i wybawia złamanych na duchu” (Ps 34,19)
  • „Pan pozwolił im znaleźć pokój na wszystkich granicach” (2 Krk 15,15)
Na ten właśnie wzór powinniśmy myśleć, a potem mówić. Zauważ, że gdy słyszysz takie słowa, to nie ma opcji, by nie obudziła się w człowieku wiara, radość i nadzieja. To dlatego, że słowo Boga leczy nasze złamane serce, naprawia nasz wizerunek siebie, odnawia naszą radość, rozpala nasze pragnienia, napełniasz nadzieją. Nie ma limitów na to, co może zrobić słowo Boże.
 
Słowa naprawdę tworzą naszą rzeczywistość. Skąd mam taką pewność? Z doświadczenia. Widzę, że nauka pozytywnych wypowiedzi to proces. Moje życie zmieniło się o 180 stopni przez te kilka lat stosowania się do mowy z Biblii, co znaczy, że z osoby, która sama dołowała siebie stałam się osobą, która bardzo siebie szanuje i broni się przed atakami niebudujących myśli. Oczywiście całe życie trzeba się pilnować, bo codziennie w umyśle są niepożądane myśli. Kiedyś notorycznie potępiałam się, notorycznie siebie poniżałam i sama podcinałam sobie skrzydła. Dziś to zdarza się bardzo rzadko, lecz, jak piszę, to był proces. Najpierw zmianie ulegały moje myśli pod wpływem Pisma Świętego, później dopiero słowa.
 
Nigdzie nie mówiłam tego, ale napisanie książki "Sekret radości" zapoczątkowało moje gadanie o niej. Serio! Było często tak, że koleżanka widząc, że tak dużo piszę na komputerze, pytała co tyle piszę. Żartobliwie powtarzałam jej więc, że piszę książkę. Dookoła również o tym mówiłam, choć cały czas w formie żartu. Nawet nie przeszło mi przez myśl, że będzie to książka! Tego pragnęłam, ale w to kompletnie nie wierzyłam, więc moje życzenie ubrałam w żart, w co zresztą inni wierzyli. Ale wyobraźcie sobie, że tak długo to opowiadałam, że zaczęłam sama w to wierzyć i coraz bardziej oswajałam się z myślą, że te moje zapiski będą książką. Wtedy po raz pierwszy oczy otworzyły mi się na to, że to, co mówiłam stało się faktem. Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie jak umysł koduje to, co robimy i jak wielką potęgę mają słowa. One całkowicie zmieniły moje myśli, przyzwyczaiły mnie i oswoiły z tym, że piszę książkę. A potem tak bardzo się na to nastawiłam, że działo się tak, jakie myśli dominowały we mnie.
 
I odwrotnie, gdy czegoś bardzo bałam się zrobić i powtarzałam na głos, że bardzo się boję, że nie poradzę sobie, że się nie sprawdzę, że zawiodę, to pozwalałam lękowi i nerwom wziąć górę i to był koniec przedsięwzięcia (dlatego od dawna już tego nie robię, bo bym nie mogła jechać na żadne występy z książką). Jestem zdziwiona jak ludzie mówią mi, że tak naturalnie wyszłam, że jestem do tego stworzona, podczas gdy ja trzęsę się jak galareta, a jedynie słowami buduję swoją pewność siebie. Mam tak za każdym razem, gdy coś mam napisać. Wtedy ogarnia mnie przerażający lęk. Tak, pytacie mnie czasem, czy mam lęk. Oczywiście. I to wielki lęk odczuwam. Ale wówczas mocno trzymam różaniec, na każdą zarejestrowaną złą myśl mówię na okrągło: „Zdrowaś Maryjo..”, lub „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. I wówczas myślę: „Ok. To czego się dziś najbardziej boję?” Wtedy przypomina mi się i czuję głos Ducha: „I właśnie to powinnaś zrobić”. I jeśli zmierzę się z tym tematem, jestem wygrana, jest wielka radość!
 
Spójrz więc na to w ten sposób, że uczucie pewności siebie zależy tak naprawdę od rodzaju myśli, które zwykle będą zajmować twój umysł. Naprawdę tak jest, doświadczam tego na każdym kroku. Nasza praca w zastępowaniu złych słów dobrymi może zdziałać cuda w postaci powrotu do pierwotnej śmiałości i pewności siebie. Ja tego uczę się od 2011 r., bo codziennie widzę, jak Bóg chce unosić moje myśli; pragnieniem Jego jest, bym zastępowała negatywne myśli tymi, które mnie motywują, podnoszą, stwarzają nową perspektywę, nową mnie, dają mi siłę do zabranie się za „jeże”, czyli tematy arcytrudne, od których chcę uciekać. Mój umysł bombardowany jest przez setki negatywnych myśli, ale ja przestałam od pewnego okresu czasu nimi się kierować. To dlatego mierzę się z rzeczami, które mnie przerastają, to dlatego idę w to, czego nie chcę, a co jest pożyteczne. To wreszcie dlatego nie powtarzam tego, co myślę, ale powtarzam to, w co wierzę, a to są słowa z Pisma.
 
Kochani, przez kolejny tydzień będę w mediach społecznościowych zamieszczać jedno sparafrazowane zdanie z Pisma Świętego, które będzie nas podnosiło, a którym będziemy żyli od samego rana. Każdy z nas potrzebuje usłyszeć te napełniające entuzjazmem słowa Boga, które wypłyną z naszych własnych ust. Te słowa będą leczyły nas. Nie ma tak naprawdę granicy tego, co słowo Boga robi. Bądźcie z nami, polubcie profil na FC, na Insta i zaczynamy zastępować złe myśli dobrymi słowami. Sami zobaczcie, co będzie się działo, gdy cały dzień będziemy eliminować negatyw pozytywem, fałsz prawdą.
 
Filmik o potędze słów możesz obejrzeć też tutaj.
 
Niech was spotka wiele radości!
 
Kategoria: 
Radość

Komentarze

Kasienko to jest strzal w dziesiatke (jak zawsze zreszta ) Twoje posty sa w momencie kiedy najbardziej tego potrzebuje dziekuje za madrosci,ktorymi dzielisz sie z nami .Jest to trudna szkola w ktorej nas pieknie prowadzisz dziekuje z calego serca wiem ,ze z pomoca Ducha Swietego postepy sa mozliwe tak jak piszesz jest to proces zalezy od ucznia i jego dotychczasowego myslenia .Codziennie od rana musimy powtarzac ,ze wszystko moge w tym ,ktory mnie umacia i dziekowac Panu Bogu ,ze nas tak cudownie stworzyl i wyposazyl w talenty i zdolnosci Dziekuje Kasienko z calego serca Niech Cie spotka wiele radosci .4
Dokładnie tak :) Pozdrawiam Cię, Julcia :*
Kasiu, wspaniały pomysł! Już nie mogę się doczekać.
Tak Kasiu to jest cudowne,piękne i sama prawda,SŁOWA naszego Boga wcielić w zycie
Dokładnie :)
Kasiu! Powiem krótko: bardzo Ci dziękuję :-) Niech Ci Pan Bóg błogosławi!
Ja również dziękuję, Madzia :*

Dodaj komentarz

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.
CAPTCHA obrazkowa
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.