Bóg nie działa - mit 1

Marzenia,wiara,Bóg,Winnica Radości, Jezus, Sekret radości

Ostatnio poznałam wiele waszych historii, które są różne, lecz mają podobny finał – brak radości i chęci do życia. Często jesteście zasmuceni, że Jezus nie działa w waszym życiu. Chcę jednak być adwokatem Boga, bo namnożyło się wiele mitów wśród wierzących. Coraz bardziej odczuwam, że Duch Święty mnie uzdalnia do tej funkcji, aby demaskować fałsz. Przypatrzmy się dzisiaj kwestii, czemu u jednych Bóg działa a u innych nie. I czy rzeczywiście to prawda, że Bóg nie odpowiada?

Po pierwsze Ewangelia o celniku (Łk 18,9-14) pokazuje, że Bóg ocala, ratuje, wysłuchuje tych, którzy się Go boją. Oczy Pana zwrócone są na osoby o czystym i pokornym sercu, a więc takie osoby, które nie zakładają masek, zdają sobie sprawę ze swojego grzechu i żyją w prawdzie – czyli umieją się do tego grzechu przed Bogiem przyznać. Również Syrach zapewnia, że Bóg wysłucha prośby pokrzywdzonego, nie zlekceważy błagania sieroty i wdowy, gdy się skarżą (Syr 35,13-14). Mądrość Syracha wskazuje, że pokorny nie spocznie dopóki jego błaganie nie dosięgnie obłoków (Syr 35,16). Pokorny człowiek, a więc człowiek żyjący w prawdzie potrafi prosić do skutku, nie odstępuje, aż wejrzy Najwyższy (Syr 35,18). Pokorny człowiek nie odstępuje Boga, gdy ma wrażenie, że słyszy od Niego: „Nie”. Pokora to proszenie do skutku aż doznamy pociechy (Syr 35,17) i tylko człowiek o czystym sercu to potrafi.

Nagminnie spotykam się z myśleniem: „Gdyby Bóg chciał, to by mnie uzdrowił; to by to zmienił;  to by mnie uwolnił; to bym miała szczęśliwe życie...”. Sama kiedyś tak myślałam, dopóki nie zrozumiałam w jaki sposób Bóg chce działać w moim życiu! Gdy spojrzymy na Ewangelię od strony wkładu Jezusa w realizacje zamierzeń, to dostrzeżemy ile musiał się natrudzić. Jego celem i celem Ojca było, aby ludzie uwierzyli w Niego jako obiecanego Mesjasza, który daje swoje życie, abyśmy byli zbawieni. Popatrzcie ile nauczał, ile przemawiał, podróżował, jak musiał docierać do ludzi, aby ich pozyskać, aby zdobyć ich zaufanie, aby zrozumieli prawdę. Jezus mógłby powiedzieć dokładnie to samo: „Gdyby Ojciec chciał, to by się cała wioska nawróciła”; lub też: „Poczekam na cud”. A przecież wiemy, że największe marzenie Boga to nasze nawrócenie, a wielu ludzi się przecież nie nawracało! To co? Stwórca nie chce?

Kto prosi, otrzyma

Z mojego kilkuletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajduje, a kołaczącemu zostanie otworzone (Łk 11,10). A zatem otrzymujemy, ale najpierw musimy sami chcieć i stosownie długo dać coś od siebie. Cokolwiek jest tu twoim celem, to nieważne. Reguła jest zawsze ta sama. Bóg chce współpracować z żywym człowiekiem, a nie marionetką, którą będzie wyręczał. Bóg daje swą łaskę tam, gdzie po zrobieniu wszystkiego dochodzimy do momentu, gdzie kończą się możliwości ludzkie. To jednak często trudno ocenić samemu, bo możemy być zmanipulowani naszymi ograniczeniami: wygodnictwem, strachem, niewiarą, że to ma sens lub niewiedzą. To są najczęstsze powody dla których też przestajemy działać, a tym samym współpracować z łaską (ponadnaturalną mocą Pana). Dobrze jest w takich chwilach zasięgnąć rady osoby, która może wspomóc darem rozeznania.

Oczywiście że jeśli Bóg chce, to może uzdrowić, zmienić, nawrócić, ożywić bez naszej, wiary, wiedzy, chęci i działań. Udowadnia nam to przypadek człowieka z uschłą ręką (Mk 3,1-6). Jednak jeśli nie następuje w ten sposób odmiana życia, to to puste miejsce musi wypełnić moja praca! I to ciężka, mozolna, często bez widocznych rezultatów przez dłuższy czas! Śmierć i męka Jezusa wskazują nam, że ostatecznie Bóg nie zaburza działań, planów, decyzji, postanowień człowieka. Decyzja Judasza była niepodważalna dla Boga. Bóg nie chce ingerować w naszą wolę i rozum. On nie może tego zrobić, bo po prostu nie byłby Bogiem. To człowiek tak robi, ingerując w życie innych.

Dlaczego Bóg nie odpowiada?

Dlatego jeśli dziś trapi cię pytanie: „Czy Bóg jest, a jeśli tak, to czemu nie działa i nie odpowiada”, to ja ci dam odpowiedź, że w przeważającej liczbie przypadków Bóg zadziała tak, jak u Zacheusza (Łk 19,4), jak z paralitykiem (Mk 2,3), jak u trędowatych (Łk 17,12), jak u niewidomego spod Jerycha (Łk 18,38), jak u Jaira (Łk 8,41), jak u kobiety cierpiącej na krwotok (Mk 5,29). Te historie mają wiele wspólnego. Najpierw ci ludzie posłyszeli o Bogu i zdobyli wiedzę, że jest ktoś taki jak Jezus, kim jest, jak działa, że pomaga. Z tej wiedzy rozbudziła się wiara, a z wiary pragnienie zmian. Zwieńczeniem wiary i pragnienia było działanie. To dlatego Pismo mówi, że Jezus zobaczył wiarę tych, którzy przynieśli paralityka. Ich wiara przełożyła się na to, że zaczęli szukać rozwiązań i zapragnęli w tym pomocy Boga. Te historie pokazują wiarę – determinację – pot. Gdy Bóg widzi naszą wiarę, która objawia się w działaniu, gdy chcemy z Bogiem rozwiązywać nasze sytuacje, gdy z Nim chcemy współdziałać, gdy Go potrzebujemy, to Bóg odpowiada.

Mówicie: „Modlę się modlitwą ks. Dolindo <<Jezu, Ty się tym zajmij>>, a tymczasem nie ma poprawy. To stwierdzenie O. Dolindo odnosi się do momentu, w którym zrobiliśmy już wszystko, co było możliwe do zrobienia i teraz prosimy Boga, by wszedł ze swoją łaską i działaniem. Jednak powiem wam szczerze po moim życiu, że ja nigdy nie jestem pewna, czy zrobiłam już wszystko w danej sprawie? Bardzo często jest tak, że wydaje mi się, że już nie da się nic więcej wskórać. Po czasie okazuje się, że zwlekałam, bo na przykład bardzo się bałam podjąć działania lub uznałam, że to nie ma już sensu, gdyż tyle mi się razy nie udało, że i tak nie wyjdzie.

Gdy rozmawiam z ludźmi, to dochodzimy do momentu, w którym z jakiegoś powodu przestali szukać, pukać, prosić, wychodzić na spotkanie z Panem. Latami więc godzą się na zło, którego Bóg wcale nie chce. Prawda jest taka, że często szczerze chcemy zmian, ale nie mamy już tyle determinacji, by je wprowadzić i wtedy liczymy na cud, lecz cud może nie nadejść. Najciężej jest nam zmieniać nasze schematy, w które weszliśmy. Jeśli nie potrafisz nic zmienić – On jest źródłem chcenia i nie chcenia – proś, a  łaskę taką otrzymasz.

Bóg widzi, że nie działamy, a zatem nie będzie w naszą decyzję ingerował. Sama mam często wyraźne przynaglenia we wnętrzu, swego rodzaje niepokoje, aby nie spać, nie być biernym. Często mam słowa, że Bóg chce mi pobłogosławić, ale nie może, gdy ja "śpię" w moim życiu.

Zafascynowany Zacheusz

Ostatnio ujęła mnie postawa Zacheusza. Zacheusz pokazuje nam odzew Boga na nasze chęci, nasze pragnienia, nasze oczekiwania zmian, nasz wysiłek. Zacheusz chciał koniecznie zobaczyć Jezusa (Łk 19,3). Zwróć uwagę na słowa: „koniecznie chciał”. Jego mocne pragnienie objawiło się w biegu. Nie chciał stracić okazji zobaczenia Jezusa. To, co Bóg pokazał mi w Zacheuszu było tak bardzo niesamowite, że się popłakałam. Medytowałam właściwie nad biegiem Zacheusza. Jakże przebierał swoimi krótkimi nogami, by móc ujrzeć tego, w którym pokładał ostatnią nadzieję. Widziałam ekscytację jego serca i jego fascynację na twarzy. Zapragnęłam mieć taką fascynację. Widziałam jego dom, w którym miał na tamte czasy wszystko. A jednak to nie dawało mu spokoju, nie dawało spełnienia, nie było powodem do radości. Szukał, bo wiedział, że nie chce tak skończyć. Nie tak chce przeżyć swoje życie, że musi być coś więcej. Zacheusz jest więc przykładem osoby zafascynowanej Bogiem, która szuka prawdy, szuka nowego rozwiązania i nie czeka z założonymi rękoma aż Bóg przyjdzie do Niego. Bóg dostrzega nasz pot, nasze starania, chęci, intencje, pragnące serce, które razem z Nim chcą zacząć nowe życie i szukać nowych odpowiedzi na stare problemy.

Sykomora to miejsce spotkania z Panem Bogiem, sam na sam, gdzie Jezus może z tobą porozmawiać. To może być miejsce, które Ty najbardziej lubisz, w którym z Bogiem możesz pobyć chwilę sam i napełnić się Jego siłą, nadzieją, odwagą, zachętą. Bez codziennego spotkania z Panem czy to w Eucharystii, czy w Słowie, czy na Adoracji, na osobistej modlitwie nie otrzymamy mocy do zmian w życiu.

Chcę, abyś zobaczył jak bardzo Bogu podoba się nasze pragnienie czegoś nowego i większego, które finalizujemy konkretną akcją, działaniem, fatygą, trudem, staraniami. Dokładnie tak, jak wiara wyraża się w uczynkach, czynach, działaniu, pracy, pocie. To pragnienie i akcja to dwa kanały, przez które przechodzi łaska, a więc ta ponadnaturalna moc i siła niezbędna do zmian. To też te dwa kanały przez które Jezus przychodzi do człowieka i daje mu możliwość spotkania ze Sobą.

Skoro jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, to Bóg jest do nas bardzo podobny. A zatem i Bóg ma swoje potrzeby i pragnienia. Ma emocje, czuje, widzi, rozumie, jest żywy i myśli bardzo podobnie do nas. A więc Zacheusz pokazuje nam, że Bóg lubi być zaczepiony naszym zainteresowaniem, lubi atencje, chce być dotknięty twoim zachwytem, fascynacją Nim, lubi gdy dla Niego się poświęcasz, gdy w Nim szukasz odpowiedzi na to, co dziś jest twoim smutkiem. Uwielbia być twoim autorytetem, obdarzony zaufaniem, marzy by być powiernikiem twoich tajemnic i sekretów. Bóg tak samo jak ty ma potrzebę miłości, potrzebę akceptacji ze strony człowieka, różnica polega na tym, że Boga to nie determinuje, że On się nie odwraca, nie niszczy nas, nie popada w przygnębienie, gdy Mu się nie pokłonisz, gdy jego pragnienia i potrzeby nie są wypełnione, gdy lekceważymy Go. Bóg  uwielbia rozmowę z człowiekiem.

Na okrągło, nieustannie, bezimiennie przez te 9 lat życia z Bogiem i Jego słowem przekonuję się, że 99,9 % genezy bezowocności, "pustyń", to moje ograniczenia, moje lenistwo, mój lęk, moja blokada, moja niechęć do kroku w nieznaną i niewygodną stronę, przyzwyczajenie do tego, co mam, moje upodobanie do rzeczy znanych, mój grzeszny system myślowy, pozostawanie na poziomie tego, co mam i zadowolenie z tego, co mam i moje bierne oczekiwanie na cud.

Opowiem wam na koniec, że na Podkarpaciu Bóg niesamowicie mnie zaskoczył. W południe zabrakło nam już "Sekretu radości". Zdziwiłam się dlatego, że poprzednie miesiące nie były tak owocne. Wiecie co zrozumiałam? Że mój własny lęk mnie sparaliżował i nie robiłam żadnego poważnego ruchu przez kilka miesięcy! Nie działałam, aby dotrzeć z Dobrą Nowiną do ludzi, bo bałam się, że nikt nie będzie zainteresowany. Bóg pokazał mi moje ograniczenia, lęk, lenistwo i konsekwencją tego była bezowocność, brak rezultatów.

Zachęcam Was do regularnego spotkania się z Panem na swojej własnej "sykomorze" (na Adoracji, w Słowie Bożym, w zaciszu domu). Tak jak Zacheusz, z pełną fascynacją.

A tutaj macie filmik do tego posta.

Niech was spotka wiele radości.

Kategoria: 
Marzenia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.
CAPTCHA obrazkowa
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.